Postanowiłam wrzucić tu kawałek mojej histori. Nie dopracowana i bardzo skrócona, ale oceńcie i powiedzcie czy warto pisać dalej ;)
***
Rozdział 1 "Odwiedziny dwie minuty po północy".
Właśnie kładłam się spać. Szybko się umyłam i założyłam pidżamę. Byłam totalnie wykończona. Położyłam się. W końcu spać! Nie minęły dwie minuty, a zasnęłam :D Nie dziwię się sobie po tak ciężkim dniu! Śniła mi się moja najlepsza przyjaciółka Jess. Ubrana ona była w luźny szary podkoszulek, a na to założyła swoją ulubioną szaro-kremową bejsbolówkę do tego założyła stare, poprzecierane jeansy. Jej brązowe włosy były spięte w kok. Jak zawsze jej strój był idealnie dopasowany i bardzo wygodny. Tak bardzo skupiłam się na jej stroju, że nie zauważyłam, że Jess jest w jaskini i rozmawia z jakimś chłopakiem o blond włosach i pięknych, brązowych oczach. Widać było po nich, że się znali i to bardzo dobrze, ale ja nie znam tego chłopaka. Rozmawiali o niezrozumiałych dla mnie rzeczach. A dokładnie to ich rozmowa :- Ale ona jeszcze nie wie! - krzyknęła Jess.
- Ale ona musi uciec! - powiedział Nick.- tutaj jest cała masa potworów już mówiłem jej mamie! Możemy uciec!
- Ale ja chce żeby ona miała normalne życie! - krzyknęła Jess - dlaczego ona!? Teraz na pewno będziemy przyjaciółkami na całe życie!
- Wiesz, że chcemy dla niej dobrze, ona ma za wielką moc. - powiedział spokojnie Nick.
- Czasami się zastanawiam czy nie można by po prostu żyć normalnie. - odburknęła Jess.
- Może powiemy jej to w najgorszym wypadku? - powiedziała cicho Jess.
- Jak chcesz. - odpowiedział Nick.
- Przygotuj się na szok Bianca. - mruknęła Jess - Od teraz Twoje życie się zmieni.
Co!? Ona powiedziała moje imię! Niezbyt dobrze! Nie rozumiem tej rozmowy, ale nie brzmiała zbytnio bezpiecznie! Moja najlepsza przyjaciółka! O co tu chodzi!? Nie rozumiem! Zaraz, zaraz... to sen! Ale był za bardzo realistyczny! I nagle się obudziłam. Wszystko było w jak najlepszym porządku. Na szczęście! Poszłam na dół do kuchni coś zjeść. Jak ja to często robię zjadłam całe opakowanie lodów. Chwilę jeszcze pochodziłam w kółko i wróciłam do pokoju. Usiadłam na łóżku i zaczęłam się zastanawiać. Ale nie ten sen nie mógł być prawdziwy. Nie! Aż nagle do okna mojej sypialni znajdującej się na siedemnastym piętrze wieżowca, zapukał ktoś dwie minuty po północy..! Stanęłam jak wryta. To była Jess. Jej bystre szare oczy patrzyły na mnie błagalnie. Padał deszcz. Jak ona się tu dostała!? Nie mogłam jej tak zostawić w końcu to moja najlepsza przyjaciółka. Powoli podchodziłam do okna. Złapałam klamkę. Jess obróciła się tyłem do mnie i z smutkiem na twarzy szukała czegoś, potem spojrzała na mnie. I wtedy stało się. Otworzyłam jej, choć możliwe, że była to najgłupsza rzecz jaką zrobiłam w całym moim życiu.
***
To skrót mojej historii ;) Podoba się ? Może będę pisać tego bloga? Nie wiem! BOJE SIĘ, ŻE KTOŚ MI TO UKRADNIE! PA.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz